Okiem Lidera cz. XVII

Nasza Akademia od nowego sezonu zgłosi drużyny w najstarszych rocznikach w rozgrywek organizowanych przez Podlaski Związek Piłki Nożnej. Niby nic dziwnego, niby nic nowego. A jednak….

Z czym wiąże się takie zgłoszenie:

Rodzic zawodnika musi zacząć inaczej postrzegać słowo: weekend. Być może dotychczas piątek, piąteczek, piątunio :) to był czas początku relaksu, wyłączonego budzika czy rodzinnego grilla. Ale weekend rodzica piłkarza może oznaczać: Ligę, turniej czyli jednym słowem PIŁKĘ!!! Rodzic stanie przed wyborem czy pielęgnować pasję dziecka kiedy dostanie SMS-a z klubu o meczu czy wybrać własne potrzeby czy zachcianki. Jeśli damy radę najlepiej wszystko pogodzić, ale jeśli terminy się pokrywają… 

Jeśli już rodzic dostanie informację o meczu to ktoś z klubu musi pokierować naszych młodych zawodników i zapewnić im bezpieczeństwo. Kto jest to osobą? Oczywiście trener. Więc teraz prośba do drugich połówek trenerów (żon, mężów, chłopaków, dziewczyn): zróbcie kanapki i dajcie buziaka na drogę. Cieszcie się, że realizują swoje pasje, że mogą oderwać się od codziennej szarości życia i wrócić do domu z uśmiechem i pozytywną energią, którą daję piłka nożna w młodszym wydaniu. Być drugą połówką trenera to ciężki kawałek chleba, wyrzeczenia, częste nieobecności w domu (może nawet przy narodzinach dziecko…

Dla kogoś patrzącego z boku, jadącego akurat samochodem obok stadionu wszystko wydaje się proste. Fajnie, że młodzi grają bo sport to zdrowie itp., itd. Ale zastanówmy się ile wyrzeczeń osób dorosłych kosztuje to „fajnie”:

- rezygnacja rodziców z własnych potrzeb i planów,

- zapewnienie organizacji tego meczu (koszt sędziów, transportu, boiska, piłek, strojów),

- poświęcenie wolego czasu trenerów, którzy często zostawiają w domach swoje dzieci, aby zapewnić radość i możliwość pielęgnacji pasji innych dzieci.

Widzimy ile małych rzeczy musi się zdarzyć, aby miało miejsce najważniejsze wydarzenie naszych małych pociech. A to tylko i aż po to żeby było „fajnie”…