Okiem Lidera XXXVII

W jednym ze wcześniejszych wpisów była mowa o roli meczów i turniejów. Jedną z ról była dodatkowa jednostka treningowa dla dzieci. Dziś krótkie rozwinięcie tego punktu.

Wielu trenerów podchodzi do tego zbyt emocjonalnie. Najważniejszy jest wynik drużyny. Takie podejście, w którym trener koncentruje się w najważniejszym stopniu na wyniku, skutkuje tym, że drużyna zaczyna używać najprostszych środków do pokonania drugiej strony. W takiej grze zauważamy często grę długim podaniem, mało akcji 1x1, mało ryzyka w podejmowaniu decyzji, słuchanie krok po kroku instrukcji trenera mówiącego: podaj do kolegi X, kolegi Y. W tym miejscu warto sobie zadać pytanie, czy w ten sposób pomagamy zawodnikom w ich rozwoju?

W grze dziecięcej nie powinno się wprowadzać schematów, lecz pokazywać dzieciom wybory, których może dokonać w danej sytuacji. Takie podejście uczy dzieci kreatywności i pozwala samemu dokonywać wyborów. Od strony czysto piłkarskiej najlepszym przykładem a jednocześnie najtrudniejszym elementem jest otwarcie gry przez bramkarza. Dlatego wielu trenerów pomija ten aspekt i nakazuje dzieciom „wykopywanie piłki”. Ma to oczywiście związek z grą o wynik, ponieważ drużyny, które próbują rozwiązań podaniem krótkim lub dryblingiem, są narażone na dużą ilość strat piłki pod swoją bramką, co wiąże się często ze stratą bramki. Tymczasem dzieci podczas meczu muszą uczyć się i próbować dokonywać wielu wyborów, nawet tych bardzo ryzykownych – pod własną bramką, ponieważ to powoduje, że stają się bardziej kreatywne. Nawet jeśli dokonają złego wyboru – nie wolno ich za to krytykować!!! To jest moment na popełnianie błędów. Jakiekolwiek pretensje przy złym wykonaniu tego elementu spowodują, że zawodnik następnym razem nie będzie chciał go już robić. A przecież: czego Jaś się nie nauczy…