Poznajmy się bliżej

Piłkarz musi widzieć w swoim trenerze pasję

Lubi długie spacery, język polski i szakszukę. A jako trener szuka „złotego środka”. Poznajmy Radosława Jurczyka, nowego trenera Akademii Piłkarskiej „Lider” Łomża, który już przekazuje najmłodszym adeptom futbolu swoją wiedzę pasję do piłki nożnej.

 

  1. Film, który wywarł na mnie największe wrażenie: Nie jestem kinomanem, a jeśli biorę się za oglądanie, to zazwyczaj są to seriale. Ogromne wrażenie wywarły na mnie seriale „Dark” i „Black Mirror”.

  2. Ulubiona książka: „Bakakaj” Witolda Gombrowicza

  3. Najlepsza potrawa: Szakszuka (czyli jajka gotowane w pomidorach, przyp. red.)

  4. Wzór sportowca (poza piłką nożną): Michaił Tal (szachista, ósmy w historii Mistrz Świata, przyp. red.)

  5. Ulubiony rodzaj muzyki: Rap

  6. Ulubiony przedmiot w szkole: Język polski

  7. Najmniej lubiany przedmiot w szkole: Plastyka

  8. Moja największa zaleta: Samokrytycyzm

  9. Moja największa wada: Upartość

  10. Ulubiona forma odpoczynku: Długi spacer

 

Dokończ zdanie:

  1. W młodości chciałam zostać … piłkarzem

  2. Denerwuje mnie u innych … brak dystansu

  3. Denerwuje mnie u siebie…. brak czasu i słabe zdolności samoorganizacji

  4. Chciałbym zjeść kolację z... panem profesorem Jerzym Bralczykiem

  5. Moje największe marzenie z dzieciństwa.... bycie takim jak mój tata

 

- Witając na „pokładzie Lidera” nowego trenera nie sposób nie zapytać co skłoniło Pana do dołączenia do łomżyńskiej Akademii?

 

- Rozpocząłem studia na PWSIP, a więc całe moje życie przeniosło się do Łomży. Około listopada ubiegłego roku Marcin Chojnowski zaproponował mi, abym spróbował swoich sił jako trener w akademii piłkarskiej „Lider”. Jestem bardzo zadowolony z tej możliwości, ponieważ zajęcia z dzieciakami sprawiają mi dużo przyjemności. W mojej opinii nie ma nic lepszego niż połączenie pasji z pracą.

 

- Nie jest to pierwsza piłkarska akademia, w której Pan pracuje. Czy już widzi Pan różnice w sposobie szkolenia dzieci w „Liderze” i w Akademii Piłkarskiej Junior, w której Pan wcześniej szkolił młodych adeptów piłki?

 

- Struktura Akademii Piłkarskiej Junior jest na pewno na innym stadium rozwoju niż AP Lider. Jednakże jeśli chodzi o dobór środków treningowych, to nie wskazałbym żadnych znaczących różnic. Koncepcja szkolenia dzieci i młodzieży w całym kraju jest oparta na podobnych fundamentach. Każda akademia, która dba o to, aby szkolić jak najlepszych zawodników, opiera się właśnie na nich.

 

- Czy trening w małych grupach, opierający się w najmłodszych rocznikach o zabawę, to najlepsza droga do wyuczenia prawidłowych nawyków na boisku?

 

- Z pewnością! Już dawno zostało potwierdzone, że zajęcia w mniejszych grupach są najefektywniejsze - sprawdza się to zarówno w sporcie jak i w innych dziedzinach. Trening w małych grupach zwiększa intensywność wykonywanych działań i daje szanse dzieciakom na otrzymanie jak największej liczby wskazówek. A zabawa powinna towarzyszyć każdemu treningowi!

 

- Co Pana zaskoczyło w tym czasie, w którym trenuje Pan dzieci w „Liderze”?

 

- Najbardziej zaskoczyła mnie otwartość na współpracę wszystkich osób uczestniczących w tym projekcie i to, jak bardzo idzie on do przodu. Minęły trzy miesiące, odkąd dołączyłem do rodziny „Lidera” i przez cały ten czas musiałem uczyć się imion dzieciaków, które w błyskawicznym tempie zasilają szeregi naszej akademii.

 

- Jest Pan także aktywnym piłkarzem występującym na ligowych boiskach, a konkretnie Orle Kolno. Jak wiadomo piłka nożna w Polsce to gra fizyczna. Według Pana młody piłkarski narybek bardziej stawia na umiejętności techniczne i taktykę czy jednak na warunki fizyczne?

 

- Wydaje mi się, że 99% młodych adeptów piłki nożnej stawia na zdolności techniczne. Wystarczy spojrzeć, co kręci tych chłopców. Często pytam podopiecznych, jakich piłkarzy lubią najbardziej, na kim chcieliby się wzorować i przewijają się odpowiedzi : Neymar, Dybala, Mbappe. Nikt z nich nie planuje być drugim Jackiem Góralskim.

- Czy dla młodego chłopaka, który dopiero zaczyna przygodę z piłką, motorem napędowym do rozwoju i ciężkiej pracy na treningach jest perspektywa występów w drużynie seniorów? Myśli Pan, że dobrym pomysłem byłoby w przyszłości stworzenie seniorskiej drużyny AP „Lider”?

 

- Wątpię, żeby dzieci tak mocno wybiegały swoim myśleniem w przyszłość. Myślę, że jest to naturalne następstwo rozwoju akademii. Nie widzę żadnych wad takiego przedsięwzięcia. Kolejna drużyna na mapie ubogiego, jeśli chodzi o liczbę zespołów, województwa podlaskiego i kolejna drużyna na mapie Łomży - brzmi ciekawie.

 

- Jest Pan w trakcie kursu UEFA C. Czy to oznacza, że to jest to, co chce Pan robić w życiu

 

- Moje życie jest w dynamicznym etapie rozwoju – jestem studentem fizjoterapii i wychowania fizycznego. Nie zamykam się tylko i wyłącznie w obrębie futbolu, jednakże chciałbym, żeby piłka zawsze mi towarzyszyła. Praca z dziećmi to z pewnością klucz do tego, żeby pozostać przy piłce na długie lata.

 

- Jakim chciałby być Pan trenerem? Spokojnym, opanowanym jak Waldemar Fornalik czy wybuchowym, porywczym i „żywym” na ławce rezerwowych jak Michał Probierz?

 

Powiem tylko tyle, że najlepiej byłoby znaleźć w tym wszystkim złoty środek. Ale mój charakter z pewnością nie pozwoliłby mi przeżywać wydarzeń boiskowych z kamiennym wyrazem twarzy. Według mnie zawodnicy muszą widzieć w trenerze pasję i czuć jego wsparcie.

 

- A co chciałby Pan przekazać swoim młodym podopiecznym?

 

- Istotną sprawą jest to, żeby chłopcy świadomie podchodzili do kwestii swojego rozwoju. Oni doskonale rozumieją, po co przychodzą na trening. Chciałbym, żeby zrozumieli również, że ich właściwy trening powinien odbywać się poza zajęciami w „Liderze”.

 

- Jaki jest Pana najbliższy sportowy cel, który chciałby Pan zrealizować?

 

- Mój najbliższy sportowy cel to zadbanie o swoje zdrowie, bo w ostatnim czasie bardzo mi go brakowało.

 

- Dziękuję za rozmowę.

 

Wywiad przprowadził: Paweł Lisiecki